Są trzy powody dla których śmieci są problemem.

Dwa cywilizacyjne i jeden kulturowy. Kiedyś miejsce człowieka w społeczeństwie determinowało z grubsza to, co on miał robić. Czy to był chłop czy kupiec. Teraz jest odwrotnie: to co człowiek robi wyznacza mu miejsce w społeczeństwie. A ponieważ ludzie chcieliby zająć najlepszą pozycję wśród innych, więc pragną się wykazać. Stąd ten ustawiczny pośpiech się bierze. W efekcie powstają jednorazowe, proste rzeczy, które nie nadają się do długiego użytkowania. Zanika kunszt, a wraz z nim kultura naprawy rzeczy. Uszkodzone rzeczy lądują na śmietnisku. To jest przyczyna cywilizacyjna śmieci.

Nasza kultura nastawiona jest na przyjemność. Utożsamiamy szczęście z przyjemnością. Samochód nie tylko ma jechać, ale ma dostarczyć przyjemnych wrażeń z jazdy, stąd samochody ustawicznie ewoluują. Dają coraz więcej przyjemności. Ta hedonistyczna cecha dotyczy wszystkich sprzętów. W konsekwencji wyrzucamy  na śmietnik to, co jeszcze dobre w sensie technicznym, ale niedobre w sensie hedonistycznym – daje mało przyjemności. To jest powód kulturowy śmieci.

I w końcu znów cywilizacja, tym razem jako plastik i jego przetwory. Plastik powstaje z ropy naftowej, a ona jest nieodnawialna. A każdy z nas tworzy ponad 300 kilogramów śmieci. Ekodziałkowiec idzie na zakupy z koszykiem lub torbą płócienną i  nie używa jednorazówek. To jest minimum troski o dzieci i wnuki.  Nasz świat bowiem to nie tylko ojczyzna, ale i synczyzna i wnuczyzna.  Oprócz pamięci konieczna jest wyobraźnia.

 27 maja 2019 r.                                                          

Bartłomiej Kozera