„Pamiętajcie o ogrodach (..) W żar epoki nie użyczy wam chłodu żaden schron, żaden beton (..) Tylko drzewa, tylko liście”.

 Autor tych słów – Jonasz Kofta, już ponad pół wieku temu wyraził w tym utworze nierozerwalny związek człowieka z przyrodą. Niestety wygląda na to, że tych słów zupełnie nie biorą sobie do serca włodarze miast, w których likwiduje się ogrody działkowe.  W pogoni za ściąganiem inwestorów, silną potrzebą ciągłego rozwoju miast, którymi rządzą  – zapominają zupełnie o tym, że dla mieszkańców nie tylko rozwój miasta się liczy, ale również jakość życia w nim.   

 

Ta jakość coraz częściej związana jest z czymś kiedyś oczywistym – czystym powietrzem, przestrzenią do wypoczynku, zielonymi strefami. A te elementy – wraz z likwidacjami terenów zielonych, w tym Rodzinnych Ogrodów Działkowych zlokalizowanych w miastach, coraz szybciej się kurczą.

Smog – to dziś nie tylko „potwór” wymyślony przez zagorzałych obrońców klimatu do straszenia wszystkich wokół. To niezaprzeczalny fakt, który dotyka nas wszystkich. Bo wszyscy oddychamy powietrzem, które od smogu wolne już nie jest prawie nigdzie. Co roku ten niewidoczny morderca zabija ponad 40 tysięcy Polaków. To średniej wielkości miasto w Polsce! Raport Światowej Organizacji Zdrowia pokazuje, że aż 36 spośród 50 miast z najgorszym powietrzem znajduje się właśnie w Polsce.

I to prawda, że „żaden schron, żaden beton” nie uchroni nas przed skutkami wszechobecnego, szczególnie w wielkich aglomeracjach smogu, czy innych zmian klimatycznych – jak chociażby ocieplania klimatu. Drzewa, krzewy, kwiaty – cała bioróżnorodność, która występuje w Rodzinnych Ogrodach Działkowych sprzyja środowisku i odgrywa znaczącą rolę w produkcji czystego powietrza. Są też idealnym naturalnym „klimatyzatorem”, kiedy żar leje się z nieba.

Dlatego trzeba bardzo głośno mówić o tym, że zieleń jest potrzebna. Że ogrody trzeba tworzyć, a nie likwidować. Trzeba edukować, tych którzy z różnych powodów, nie chcą tych oczywistych faktów zaakceptować.

Jeden z takich apeli wystosowała niedawno Urszula Kozioł, poetka, redaktorka magazynu literackiego „Odra”. Odniosła się do likwidacji ogrodów we Wrocławiu.

„Magistracie, czemu na Boga, z własnej, nie przymuszonej woli chcesz się bałwanić do kwadratu. A bałwanisz się, skoro w dobie głębokiego kryzysu klimatycznego – każde drzewo, każde źdźbło jest odtrutką na oblegający nas smog; jest ratunkiem dla oddechu i azylem dla drobnych zwierząt, ptaków, owadów – ty przymierzasz się do likwidacji ponad 6  hektarów ogrodów działkowych! (…) Magistracie nie idź tą drogą, nie decyduj sam o przyszłości mieszkańców powierzonego ci miasta, nie decyduj o przyszłości młodzieży strajkującej w obronie klimatu. Nie likwiduj ogrodów, żeby zyskać place budowy. (…)  My już znaleźliśmy się w zatrzaśniętym garażu, przez co niebawem padniemy jak muchy” (…)

I te słowa powinni wziąć sobie do serca, ci którzy decydują o wyglądzie naszych miast i miasteczek. O tym powinni myśleć, zanim podejmą kolejną decyzję, która zamieni zielone oazy w betonowe pustynie. A przede wszystkim powinni pamiętać o tym że, likwidując „fabryki zdrowego powietrza” jakimi niewątpliwie są Rodzinne Ogrody Działkowe, decydują o naszym zdrowiu i życiu!

Pamiętajcie o ogrodach!

E.Ch.