Ustawa o ROD z 2013 roku stanowi, iż członkostwo w Stowarzyszeniu ogrodowym jest nieobowiązkowe. Zatem mamy dzisiaj sytuację, że istnieją dwie grupy działkowców. Działkowcy będący członkami stowarzyszenia i działkowcy, którzy nie będąc członkami stowarzyszenia mają ustanowione prawo do działki w ogrodzie.

Ustawa umożliwiła działkowcom wybór Stowarzyszenia, prowadzącego rodzinny ogród działkowy, pod warunkiem jednak, że ogród może być prowadzony tylko przez jedno Stowarzyszenie. Nałożyło znaczne rygory, które muszą być zachowane w procedurze zwoływania zebrania wszystkich działkowców, jego przeprowadzenia, utworzenia nowego stowarzyszenia, zapoznania działkowców z jego statutem oraz wyboru dokonanego przez wszystkich działkowców, przy zachowaniu ściśle zachowanych parytetów ilościowych.

Za prawidłowość przeprowadzenia zebrania, odpowiedzialnym jest Stowarzyszenie zwołujące zebranie, w którym udział biorą tylko działkowcy tego ogrodu oraz zaproszeni członkowie Stowarzyszenia. Uchybienia przepisom ustawy mogą skutkować nieważnością zebrania.

Specjalne obostrzenia co do sposobu zwoływania zebrania  i przeprowadzenia zebrania wszystkich działkowców ogrodu, ma jednak ujemną stronę. Jeżeli inicjatywa zwoływania takiego zebrania pojawia się kilkakrotnie, to generuje to koszty zbędne, które ponosi ogród – czyli wszyscy działkowcy. Stąd zdrowy rozsądek nakazuje, by do tej sprawy podchodzić z rozwagą, w przypadkach uzasadnionych logiką, a nie pod wpływem agitacji grupy inicjatorów, którzy często mają wiele do zarzucenia z przeszłości, a próbują załatwić swoje interesy.

Do najczęściej przytaczanych argumentów w kampanii nawołujących do wyodrębnienia są:

- nakłady ponoszone na funkcjonowanie struktur, jest to argument złudny i służy wyłącznie do manipulacji działkowcami. Koszty ogólne funkcjonowania struktur Stowarzyszenia, rozkładają się na wiele podmiotów i są w rachunku społecznym niższe niż w przypadku pojedynczego ogrodu, na obsługę prawną, geodezyjną, inwestycyjną, szkoleniową i prowadzenia ogólnej polityki rozwoju ogrodów. Kosztów się nie uniknie, a w systemie rozproszonym, będą one o wiele wyższe, niż w systemie dużej zbiorowości;

- możliwość korzystania ze środków zewnętrznych (samorządów, budżetów obywatelskich, środków unijnych itd.) - jest to również argument chybiony. Obowiązujące bowiem prawo o stowarzyszeniach jest jedno dla wszystkich i te same kryteria obowiązują każde Stowarzyszenie. Taka sama możliwość pozyskiwania środków istnieje  we wszystkich obecnych strukturach. Samorząd gminy może  przeznaczać środki na rozwój ogrodów, bez ograniczeń podmiotowych i przynależności ogrodu do konkretnego stowarzyszenia, a więc argument jest całkowicie pozbawiony racji.

- idea uwłaszczenia działkowców, która zakiełkowała kiedyś, nie znalazła realnego rozwiązania, z wielu uzasadnionych czynników, a mianowicie dotyczących odpłatności, powszechności, poprawności konstytucyjnej dotyczącej własności samorządów oraz roli, jaką ogrody działkowe mają do wypełnienia w społeczeństwie. Własność gruntu, stwarzałaby problemy organizacyjne w ramach regulaminu ROD, zmieniałaby sens społeczny działki i ogrodu oraz ograniczyłaby dostępność społeczną do działki. Takie kuriozalne rozwiązania dzisiaj nie istnieją nigdzie, a ogrody wszędzie traktowane są jako urządzenia użyteczności publicznej.

Kwestię gospodarności w ogrodzie należy pozostawić ludziom, bo każda forma wspólnoty jest przez kogoś zarządzana, a w jaki sposób – to wszystko zależy od ludzi, którym powierza się mandat społeczny.

Można więc postawić pytanie – jakież to cele przyświecają agitatorom w nie zawsze eleganckiej kampanii secesyjnej, ponawianej od czasu do czasu przez niektóre grupy interesów, widzących siebie na miejscu obecnych struktur.

Dobrze więc stało się, że o przyszłości ogrodu decydują działkowcy, po głębokiej analizie argumentów za i przeciw, po zapoznaniu się ze statutem nowego Stowarzyszenia, a nie na podstawie głoszonych obietnic przez inicjatorów - wywodzących się często ze struktur PZD, wykluczonych ze środowiska za nieprzestrzeganie prawa. Każde wyodrębnienie się ogrodu musi mieć logiczne uzasadnienie, a nie być odwetem za rzekome krzywdy, gdyż taka postawa jest naganna moralnie i społecznie a przynosi jedynie szkody wymierne dla społeczności ogrodu.

mgr Tadeusz Jarzębak

Prezes OZ w Szczecinie