Wyobraźcie sobie taką sytuację, lata 70, Śląsk, każdy marzy o własnym kawałku ziemi. Robotnik z huty po szychcie idzie na działkę w Katowicach – Szopienicach. Sadzi marchewkę, podlewa pomidory, dzieciaki gonią boso po trawie. Wydaje się, że to samo zdrowie, w końcu „swoje, niepryskane”.
Prawda była jednak taka, że te ogrody były najniebezpieczniejszym miejscem w okolicy.
Dlaczego te ogródki były pułapką?
Huta Metali Nieżelaznych „Szopienice” pluła dymem dzień i noc. A co było w tym dymie? Głównie ołów i kadm. To nie są zwykłe zanieczyszczenia, które deszcz spłucze. To cisi zabójcy, którzy osiadali wszędzie:
• w ziemi – ołów nie znika. Wsiąkał w glebę i tam zostawał na dekady.
• w warzywach – rośliny piły tę chemię jak wodę. To, co miało karmić dzieci, w rzeczywistości podawało im truciznę na talerzu.
• w pyle – dzieciaki bawiące się w ziemi wdychały pył i brały brudne ręce do buzi.
Kiedy doktor Jolanta Wadowska-Król zobaczyła wyniki badań krwi dzieci, włos jej stanął dęba. Normy były przekroczone nie o 10 czy 20 procent, ale kilkunastokrotnie.
Władza ludowa nie chciała o tym słyszeć. Sukces produkcji był ważniejszy niż zdrowie. Ale lekarka nie pękła. Dzięki niej rozpoczęto wielką akcję:
1. Dzieci wysyłano do sanatoriów na „odtruwanie”.
2. Wyburzano całe domy stojące najbliżej huty.
3. I co najważniejsze dla nas zakazano upraw w tych ogrodach.
Co z tego wynika dla nas dzisiaj?


Historia „OŁOWIANYCH DZIECI” i skażonych ogrodów to nie jest tylko opowieść do poduszki. To lekcja, o której każdy działkowiec powinien pamiętać:
Ziemia ma pamięć i to, co wylano lub wysypano na grunt 40 lat temu, może tam siedzieć do dziś. „Swoje” nie zawsze znaczy zdrowe. Ekologia to nie moda, to bezpieczeństwo, dziś walczymy o czyste powietrze i wodę nie dlatego, że to ładnie brzmi, ale dlatego, żeby nie powtórzyć dramatu z Szopienic.
Ta śląska lekcja była bolesna i zapłacona zdrowiem tysięcy dzieci. Dziś, patrząc na nasze zadbane grządki, warto mieć z tyłu głowy, że czysta ziemia to największy skarb działkowca.
Ta historia jest tak niesamowita, że zainteresował się nią światowy gigant. W lutym 2026 roku na platformie Netflix debiutuje serial „Ołowiane dzieci”. To sześcioodcinkowy dramat, który przenosi nas prosto w środek dymiących Szopienic lat 70.
Co zobaczymy w serialu?
• Walkę „Matki Boskiej Szopienickiej” dr Jolantę Wadowską-Król, jako pierwsza miała odwagę powiedzieć głośno: „Nasze dzieci umierają przez hutę”.
• Starcie z systemem. Zobaczymy, jak ówczesna władza próbowała uciszyć lekarkę, byle tylko kominy huty nie przestały dymić.
• Dramat toczył się również w ogródkach działkowych znajdujących się tuż przy terenach huty. Twórcy pokazują zwykłe rodziny, które w miejscu mającym dawać zdrowie i spokój gdzie uprawiano warzywa, które nieświadomie podawano dzieciom.
Dla nas, działkowców, to mocne przypomnienie, że, to co dzieje się za płotem huty czy fabryki, ma bezpośredni wpływ na to, co ląduje na naszym talerzu. Serial pokazuje, że o prawdę o własnej ziemi czasem trzeba walczyć tak mocno, jak o zdrowie najbliższych.
Autor: Sławomir Barwiak