Nowe nasiona już są! Tylko, które wybrać…

Nowe nasiona już są! Tylko, które wybrać…

Sklepy kuszą kolorową ofertą nasion kwiatów i warzyw, nawet cebule mieczyków i daliowe bulwy są już w sprzedaży. Możemy kupić tradycyjne nasiona, nasiona otoczkowane, inkrustowane lub na taśmie.

Nasiona otoczkowane łatwiej wysiać, nie uciekają spod palców, jak zwykłe nasiona. Są zabezpieczone odpowiednimi środkami ochrony, dzięki czemu kiełki chronione są przed chorobami i szkodnikami. Są niewiele droższe od zwykłych nasion.

Nasiona inkrustowane. Pokryte są nawozem mineralnym, środkami stymulującymi kiełkowanie i środkami ochrony roślin, które przyspieszają wschody roślin. Dzięki temu wschody są wyrównane, a rośliny są zdrowsze. Są droższe od zwykłych nasion.

Nasiona na taśmie umieszczone są na pasku z celulozy w równych odstępach (celuloza dosyć szybko rozpuszcza się w ziemi). Takie nasiona dadzą równe wschody i nie trzeba będzie przerywać roślin, a kiełki są chronione przed chorobami i szkodnikami. Nasiona na taśmie są dużo droższe, np. zwykłe opakowanie marchwi kosztuje około 2 zł, a na taśmie około 7zł.

Tradycyjne nasiona nie są drogie i stanowią największą część oferty. Przed siewem warto moczyć je w wywarze z rumianku, aby zabezpieczyć siewki przed chorobami. Można również zastosować Zaprawę nasienną T.

Zanim kupimy nasiona, zróbmy plan nasadzeń. Powierzchnię trawnika warto pomniejszyć zakładając grządki warzywne tradycyjne lub podwyższone albo łąkę kwietną. Dzięki temu, będzie mniej problemu z podlewaniem i koszeniem trawy, a poza tym, nasza działka zyska na wartości. Im więcej gatunków roślin na działce tym większa bioróżnorodność i większa zależność pomiędzy gatunkami. A przy ekologicznej uprawie możemy dojść do równowagi biologicznej.  

Sprawdźmy domowe zapasy. Nie ma potrzeby kupowania nowych nasion, jeśli zostały nam z ubiegłego roku. Jeżeli torebki z nasionami były przechowywane w odpowiednich warunkach, nasiona powinny w tym sezonie skiełkować. Jednak zwróćmy uwagę na termin przydatności do wysiewu. Jeśli data jest odległa, to dobrze rokuje. Ale jeżeli termin przydatności wypada w tym roku, warto zrobić próbę kiełkowania, żeby później nie było przykrych niespodzianek. W tym celu wysiewamy 10 nasion na spodek z niewielką ilością wody (ja taki spodek wkładam do foliowej torebki) i sprawdzamy, po ilu dniach i ile nasion skiełkuje. Jeśli tylko 50%, to lepiej kupić nowe nasiona.

Kolorowe torebki przyciągają wzrok ale zanim coś kupimy, sprawdźmy datę przydatności nasion do wysiewu. Fakt, że nasiona znajdują się na sklepowej półce, wcale nie świadczy o tym, że pochodzą z najnowszej dostawy. Często sprzedawcy świadomie wieszają starsze torebki pomiędzy nowymi. Jeśli torebka jest wyblakła lub pofałdowana, może to świadczyć o tym, że była źle przechowywana i nasiona najprawdopodobniej nie nadają się do wysiewu.

Wybierzmy odpowiednią odmianę. Odmiany odporne na choroby lub z wysoką tolerancją na nie, to połowa sukcesu. Przy odpowiedniej pielęgnacji i nawożeniu uprawianych roślin, nawet podczas niekorzystnych warunków pogodowych osiągniemy satysfakcjonujące plony. Na etykiecie znajduje się informacja o podatności danej odmiany na choroby.

Co oznacza F1? Na wielu opakowaniach przy nazwie odmiany znajdziemy ten symbol. Oznacza odmiany heterozyjne, czyli mieszańcowe, które powstały ze  skrzyżowania form różnych genetycznie. Rośliny uzyskane z takich nasion są bardziej żywotne, rosną bujnie i są odporne na warunki stresowe. Ale jeśli takie rośliny wydadzą nasiona, to kolejne pokolenie już nie powtórzy tych wybranych cech. I najważniejsze: nasiona F1 to nie GMO, dlatego są bezpieczne.

Którego producenta nasion wybrać? Zawsze odpowiadam: sprawdzonego. Jeżeli zależy nam na konkretnej odmianie i wiemy, że od tego konkretnego producenta ta odmiana zawsze się udaje, to nie ma sensu eksperymentować. Polskie firmy posiadają nasiona sprawdzone w uprawie w naszych warunkach klimatycznych. Dlatego ja zawsze kupuję nasiona z rodzimych centrali nasiennych.  

Co z ozdobnymi? Wybierajmy rośliny z kwiatami o pojedynczych płatkach. Z takich kwiatów owady pożyteczne czerpią najwięcej pożytku. Pełne kwiaty ładnie wyglądają ale owady nie znajdą w nich schronienia i nektaru.

Kupujmy z głową. Nie dajmy zwieść się różnym promocjom: 3 w cenie 2 lub kup 2, a 2 otrzymasz gratis. Przemyślmy, czy na pewno potrzebujemy aż tylu nasion?

Tekst i zdjęcia:

Jadwiga Brzozowska

OP PZD Rzeszów

Jak uprawiać aktinidię, czyli mini kiwi na działce

Jak uprawiać aktinidię, czyli mini kiwi na działce

Coraz częściej działkowcy pytają, czy mini kiwi urośnie i wyda owoce na działce. Zachęceni ciepłymi miesiącami letnimi myślimy o uprawie tych roślin. Miejsce do  uprawy aktinidii powinno być starannie wybrane, aby młode egzemplarze zadomowiły się na dobre, a późnowiosenne przymrozki, nie uszkodziły kwiatów.

Aktinidia pstrolistna i ostrolistna to długowieczne, mrozoodporne pnącza, które lubią ciepłe miejsca. Nie lubią miejsc bardzo nasłonecznionych, dlatego należy posadzić je od strony zachodniej. Nie lubią silnych wiatrów, dlatego w razie potrzeby można stosować różne osłony, jednak na dłuższą metę sprawdzają się posadzone w pewnej odległości inne rośliny, które będą chronić krzewy kiwi przed silnymi wiatrami. Dorosłe krzewy są odporne nawet na duży mróz ale podatne na wiosenne przymrozki. Dlatego z uwagą należy śledzić prognozy pogody i w razie zapowiadanych przymrozków koniecznie otulić krzewy grubą białą włókniną.

Aktinidia to pnącze, dlatego uprawiamy ją przy mocnych, najlepiej drewnianych podporach. Roślina ta praktycznie nie choruje i nie jest uszkadzana przez szkodniki. I to jest dobry argument do tego, aby ją uprawiać.

Krzewy aktinidii sadzimy wiosną po ostatnich przymrozkach. Kiwi wymaga gleby żyznej i lekko kwaśnej, stale umiarkowanie wilgotnej ale nie zalewowej. Miejsce pod uprawę odchwaszczamy, spulchniamy i zasilamy kompostem z dodatkiem hydrożelu.  Nie można zapomnieć o podlewaniu podczas przedłużającej się suszy i o ściółkowaniu gleby w promieniu około 50 cm. Późnym latem grządkę obsiewamy facelią, łubinem, gorczycą lub inną rośliną na poplon, którą po ścięciu delikatnie mieszamy z glebą lub oprószamy cienką jej warstwą.

Owoce kiwi zawierają bardzo dużo witaminy C, która wykazuje właściwości  antyutleniające i wzmacniające odporność organizmu. Dzięki znacznej zawartości flawonoidów wzmacniają się naczynia krwionośne, reguluje się ciśnienie krwi i praca serca, ponieważ spada poziomu trójglicerydów we krwi. Owoce aktinidii zawierają sporo witaminy B8, która wspomaga walkę z dolegliwościami układu nerwowego oraz nadwagą, cukrzycą i menopauzą. Owoce dostarczają również potasu, wapnia i cynku oraz błonnika. Owoce można jeść na surowo, ale z umiarem, ponieważ pestki szybko działają przeczyszczająco. Dobrze smakuje dżem w wersji solo lub z bananem albo dynią. Niezbyt dojrzałe owoce można pokroić i suszyć, a potem spożytkować np. Jako dodatek do musli.

Aktinidia ostrolistna jest rośliną dwupienną, dlatego należy posadzić żeńską i męską odmianę. Na sześć roślin żeńskich potrzeba 1 męskiego zapylacza o podobnej porze kwitnienia. Odmiany uznane za samopylne tj.: Issai i Vitikiwi, zapylane obcym pyłkiem wydają zdecydowanie dorodniejsze owoce.

Popularne odmiany:

Genewa dojrzewa w połowie września. Owoce są zaokrąglone, nie są zbyt duże, ale  za to bardzo smaczne. Skórka owoców jest zielona ze słabym brązowo-czerwonym rumieńcem od strony nasłonecznionej. Owocuje obficie, ale owoce drobnieją z biegiem lat, szczególnie uprawiane na glebach słabszych.

Scarlet September o owocach walcowatych, w kolorze ciemnoczerwonym. Dojrzewa jak Geneva, a w ciepłe lato, nawet wcześniej.

Bingo ma owoce pokryte zieloną skórką z intensywnym różowo-czerwonym  rumieńcem. Rośnie nieco słabiej, niż inne odmiany. Owoce zawierają dużo witaminy C i związków fenolowych. Dojrzewa jak Geneva, a w ciepłe lato, nawet wcześniej.

Domino dojrzewa w połowie lub pod koniec września, ma owoce kuliste, pokryte brązowo-czerwonym rumieńcem. Na stanowiskach nasłonecznionych wyróżniają się żółtawą barwą i wyraźnym miodowym smakiem.

Ananasnaya dojrzewa w połowie lub pod koniec września, owoce nie są duże, są pokryte brązowo-czerwonym rumieńcem. Plonuje obficie.

Rima  dojrzewa pod koniec września, daje owoce średniej wielkości, zaokrąglone, lekko spłaszczone o zielonej skórce i miąższu. Smak owoców słodko-kwaśny z aromatem ananasowym.

Weiki dojrzewa najpóźniej, owoce pokryte są czerwono-wiśniowym rumieńcem. Plonuje obficie.

Aby zebrać wysokie plony Aktinidia potrzebuje umiejętnego cięcia. Cięcie wykonujemy pod koniec zimy – jak u winorośli.  Jednak, aby nie „zepsuć” sobie krzewów należy poczytać o zasadach cięcia. Z każdym rokiem będzie ono prostsze.

Tekst i zdjęcia:

Jadwiga Brzozowska

OP PZD Rzeszów

Co nam tu wyrosło czyli „podkładkowe” niespodzianki

Co nam tu wyrosło czyli „podkładkowe” niespodzianki

Na wstępnie opiszę jedną z sytuacji, jaka spotkała mnie wczesnym latem tego roku. Zostałam poproszona o poradę w sprawie róży, którą Pani Zosia oraz Pan Stasiu zasadzili w ubiegłym roku. Zaznaczę, iż oboje są wieloletnimi i doświadczonymi działkowcami. Zafrapowani byli tym, że ich pnąca róża kwitła wcześniej zupełnie innymi kwiatami niż obecnie. Chcąc zrozumieć, co się mogło stać, stawiali klika hipotez, min. zakładali, że zakupili roślinę gorszej jakości, czy zostali oszukani przez producenta rośliny. Obejrzałam dokładnie krzak i uspokoiłam moich sąsiadów – ich róża nie znikła, a problem można było szybko rozwiązać za pomocą sekatora. Spod krzewu odmiany szlachetnej wyrósł silny pęd podkładki, którą była róża multiflora – podkładka, która zdominowała różę szlachetnej odmiany i zakwitła licznymi pięknymi, białymi kwiatkami. Zadziało się to głównie dlatego, że roślina została posadzona zbyt płytko i miejsce szczepienia nie było przysypane ziemią. Na szczęście ostatnie zimy bywają dość łagodne i część szlachetna nie uległa przemarznięciu, więc nadal miała klika zdrowych pędów, by zakwitnąć właściwie dla swojej odmiany.

Każdy, kto interesuje się roślinami, wcześniej czy później musi spotkać się z terminem podkładka. Termin ten jest istotny zarówno w uprawie roślin sadowniczych, ozdobnych, jak również w uprawie niektórych warzyw (np. przy szczepieniu pomidorów, czy ogórków). Wiedza o tym, na jakiej podkładce znajduje się roślina, którą chcemy uprawiać, pozwala nam na uniknięcie wielu przykrych rozczarowań i kłopotów w trakcie wzrostu rośliny. 

Warto wyjaśnić czym jest podkładka – jest  to starannie wyselekcjonowana roślina, na której szczepi się odmianę szlachetną, tak aby otrzymać ściśle określone, korzystne dla niej cechy np. odpowiednią siłę wzrostu, obfite owocowanie, odporność na choroby i dostosowanie do warunków klimatyczno-glebowych panujących na  terenie danej uprawy. Podkładka zazwyczaj ,,tworzy’’ system korzeniowy dla rośliny  szlachetnej, może być również częścią jej pędu lub pnia. W produkcji podkładek, zależnie od gatunku rośliny, korzystamy z rozmnażania wegetatywnego (z podziału części rośliny) lub generatywnego (z wysiewu nasion). Taka podkładka musi mieć określoną wysokość i grubość, by wykonać na niej szczepienie, zależnie od tego jaką formę chcemy otrzymać.

Często spotykam się z przekonaniem działkowców, że z pobranego nasionka czy pestki wyrośnie taka sama roślina z jakiej pobrali materiał do rozmnażania. Niestety nie jest to regułą, zwłaszcza w sadownictwie, dlatego też stosujemy szczepienie. Tylko wtedy mamy gwarancję, że z pobranej tkanki rośliny szlachetnej, wyhodujemy jej klon, czyli roślinę identyczną, o tych samych cechach. Niestety przysłowiowych gruszek na wierzbie nie zaszczepimy ponieważ pomiędzy podkładką, a częścią szlachetną musi być zachowana tzw. zgodność tkankowa, ale np. bez lilak możemy zaszczepić na ligustrze (dzięki temu unikniemy uciążliwych odrostów korzeniowych jakie daje lilak).

Zdrowie i siła witalna podkładki często powoduje problemy w postaci wyrastających z jej pnia pędów, jak również z korzeni w glebie w pobliżu posadzonych roślin. Przykładem jest chociażby podkładka dla śliw – węgierka Wangenheima. Często, gdy wrażliwe na przemarzanie odmiany szlachetne szczepione na podkładce śliwy ałyczy lub gruszy kaukaskiej giną, to podkładka zaczyna intensywnie rosnąć. Ogrodnicy nazywają ten proces „odbijaniem z podkładki”, a zwyczajowo mówi się, że roślina „zdziczała”. Natomiast nieświadomi tego procesu działkowcy nie reagują. Czekają latami, są zdziwieni, że drzewo rodzi inne od obiecywanych przez szkółkarza owoce, czy kwitnie zupełnie innym kwiatkiem, tak jak w przytoczonej przeze mnie historii.

Ogromna część Rodzinnych Ogrodów Działkowych ma już wiele lat, nawet po kilkadziesiąt. Są to ogrody „dojrzałe”, niekiedy zdarzają się też działki trochę  zaniedbane, ale pełne starych i wyjątkowo smacznych odmian drzew owocowych czy krzewów, jak również oryginalnych i odpornych na niekorzystne warunki krzewów ozdobnych. U części nowych działkowców występuje niepokojąca tendencja do oczyszczania przejętego przez nich terenu, ze starych nasadzeń, do przysłowiowej „gołej ziemi”. Tylko najbliżsi sąsiedzi wiedzą jak dobre jabłka miał sąsiad ,albo jak pięknie kwitła u niego piwonia krzewiasta (krzew spektakularny i nie ma co ukrywać, dość drogi). Dlatego też nowi działkowcy po przejęciu działki, pierwszy rok użytkowania powinni potraktować jako rozpoznawczy. Należy sprawdzić jakie odmiany są na działce, co nam odpowiada , a co ewentualnie usunąć.

Pasjonaci ogrodnictwa starają się takie rośliny ratować – przesadzić lub przeszczepić na inne drzewo lub podkładkę. Od kilku lat wysłuchuję wspomnień „zaawansowanych wiekowo” działkowców , tęskniących za wyjątkowym smakiem konkretnych owoców, opowiadających o wyjątkowym krzaku róży, pragnących odtworzyć zapach i kolor kwiatu z dzieciństwa. Co prawda jest już sporo szkółek produkujących stare odmiany drzew owocowych, które można kupić po całkiem przystępnej cenie, ale niekiedy chodzi o konkretną śliwę, jabłoń czy różę o nieznanej nazwie. Chciałabym zaznaczyć, że niechciane, odbijające z korzenia podkładki lub tzw. samosiejki mogą okazać się dla nas ogromnie cenne. Szkółki ogrodnicze rzadko decydują się na detaliczną sprzedaż podkładek bo nie opłaca się im realizować zamówienia  dla indywidualnego klienta. Natomiast na terenie ogrodów działkowych znajduje się wiele roślin, na których można zaokulizować czy zaszczepić cenne dla nas odmiany.

I tak –  na śliwie ałyczy, która traktowana jest często jako ,,chwast,” możemy zaszczepić śliwy odmianowe czy  morele. Z nasion antonówki wyhodujemy podkładkę pod jabłonie, a wyrastającą obok starego drzewa młodą wiśnię możemy ,,uszlachetnić” szczepiąc na niej szlachetną odmianę. Jeśli nie mamy odpowiedniej podkładki, możemy do tego celu użyć młodego drzewka owocowego zakupionego w szkółce. Wiedząc na jakiej podkładce zostało wyhodowane (karłowej lub półkarłowej), zaszczepimy cenną dla nas inną odmianę, a być może stworzymy jabłoń o kilku odmianach. Na małej powierzchni działki wieloodmianowe drzewa wzbogacają asortyment bez potrzeby sadzenia wielu drzew.

Szczepienie na starej jabłoni wykonane metodą za korę czyli tzw.kożuchówka

Szczepienie metodą przez stosowanie.

Zaokulizowany pęd róży.

Młode, grubsze nierozgałęzione pędy róży canina można okulizować na wysokości ok. 1m i dzięki temu uzyskać różę pienną, wyjątkowe różane drzewko, z odmianą której nikt inny nie będzie na działkach posiadał. Być może ktoś ma ochotę na drzewko dwukolorowego lilaka, szczepionego na podkładce z ligustru. Wiedzę o tym, jak to przeprowadzić mają pasjonaci ogrodnictwa (często umieszczają swoje filmy instruktażowe na youtube) oraz instruktorzy Społecznej Służby Instruktorskiej. Korzystajmy z ich wiedzy i chęci pomocy. Namawiam do tego Państwa serdecznie szczególnie wczesną wiosną, gdy możemy podkładki posadzić u siebie na działce,  i wiosną szczepić lub latem okulizować.

Anna Błażejczyk

Instruktor okręgowy SSI

Kupujemy kompostownik

Kupujemy kompostownik

Początek sezonu wegetacyjnego sprzyja unowocześnianiu ogrodu i wprowadzaniu nowych rozwiązań uławiających prace na działce. Warto poświęcić ten czas na wybór odpowiedniego kompostownika. Korzyści płynące z wytwarzania kompostu oraz możliwości jego wykorzystywania  w ogrodzie są powszechnie znane. Należy jednak podkreślić proekologiczne walory kompostowania materii organicznej pochodzącej z działki, która zamiast trafić do śmietnika, włączana jest w cykl przemiany w jeden z najlepszych i najtańszych nawozów organicznych jakim jest kompost.

Jeśli do tej pory nie wyposażyliśmy działki w kompostownik, to najwyższy czas wybrać dla niego odpowiednie miejsce i sposób kompostowania. Kompost powinien być składowany w lekko zacienionym ustronnym miejscu. Zgodnie z §42 regulaminu ROD odległość kompostownika od granicy działki powinna wynosić co najmniej 1 m.

Sposoby kompostowania. Najprostszą formą składowania kompostu jest pryzma, którą tworzymy przekładając warstwy drobnego materiału (np. skoszona trawa, obierki warzyw i owoców) częściami grubszymi jak np. pocięte gałązki drzew, tak aby utrzymać w pryzmie warunki tlenowe.

Istnieje również metoda kompostowania w dole. Jednak ze względu na utrudniony dostęp do głębszych warstw składowanego materiału, przerabianie kompostu nastręcza wiele kłopotu, co w efekcie powoduje niekorzystny proces gnicia substancji organicznej.

         Najchętniej wykorzystywaną, a jednocześnie najbardziej praktyczną formą kompostowania jest składowanie materiału w skrzyni kompostowej lub w termokompostowniku. Urządzenia te są dostępne w większości sklepów ogrodniczych, a także w hipermarketach .

Czym się kierować przy wyborze urządzenia?

         Wybierając rodzaj kompostownika przede wszystkim musimy się zastanowić z jakiego materiału ma być wykonany.

Drewniana skrzynia kompostowa. Jeśli preferujemy naturalny produkt, najlepszym rozwiązaniem będzie zakup drewnianej skrzyni kompostowej. Dostępne są w paczkach do samodzielnego montażu, który jest łatwy, gdyż nie wymaga dodatkowych narzędzi. Deski łączymy ze sobą „na zakładkę” otrzymując ażurowy kompostownik. Ze względów praktycznych, warto zainwestować w skrzynię dwukomorową (lub postawić dwie mniejsze). W jednej części będziemy składować materiał z ubiegłego sezonu, a druga posłuży do uzupełniania świeżej substancji. Drewniane kompostowniki są dostępne w większości sklepów ogrodniczych za stosunkowo niską cenę (ok. 80zł).

Kompostownik z plastiku. Alternatywą dla drewnianych są kompostowniki wykonane z tworzyw sztucznych o wysokiej gęstości, które są odporne na warunki atmosferyczne oraz zmienne temperatury (wytrzymują wahania od -30 do +50oC). Dzięki dobrej jakości materiału z jakiego są wykonane, można je użytkować nawet przez kilkanaście lat. Zaletą jest również to, że mogą być poddawane recyklingowi, w którym odzyskuje się materiał do ponownego przetworzenia. Kompostowniki z polietylenu mogą imitować drewno lub wpasować się w tło działki dowolną barwą. Najczęściej spotykane kolory urządzeń to zieleń, brąz i czerń. Ceny kompostowników z polietylenu wahają się od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.

Termo- czy kompostownik? Jaka to różnica?

         Różnica pomiędzy kompostownikiem a termo kompostownikiem jest duża i nie dotyczy tylko nazewnictwa ale również budowy, a co za tym idzie przebiegu procesu mineralizacji materiału kompostowego. Proces kompostowania trwa w zależności od warunków atmosferycznych od 8 do 12 miesięcy. Na tempo przerabiania materii mają wpływ przede wszystkim warunki termiczne oraz dostęp powietrza. Biorąc pod uwagę te czynniki producenci termokompostowników wprowadzili innowacyjne rozwiązania konstrukcyjne gwarantujące wyrównaną temperaturę oraz poprawiające cyrkulację powietrza w urządzeniu. Dzięki odpowiednio grubej warstwie ścian i szczelnej pokrywie zawartość kompostownika dłużej utrzymuje podwyższoną temperaturę, zwiększając tempo procesu nawet o kilka miesięcy. Dodatkową zaletą jest ograniczenie potrzeby częstego przerabiania kompostu i możliwość pozyskania gotowego nawozu z dolnej części urządzenia dzięki specjalnej „szufladzie”. Planując zakup termokompostownika musimy liczyć się jednak z wydatkiem rzędu od kilkuset nawet do tysiąca złotych w zależności od pojemności urządzenia.

         Kilka słów o pojemności.

         Najczęściej spotykane w sprzedaży są kompostowniki o pojemności od 300 do 900 litrów. Wielkość kompostownika powinniśmy dostosować od powierzchni działki. Do ogrodów o powierzchni od 300-500m2 najbardziej odpowiednie będzie urządzenie o pojemności co najmniej 600l. Pamiętajmy o tym, że w przypadku kompostownika lepiej kupować „na zapas”. Można wtedy uniknąć nieoczekiwanego przepełnienia pojemnika.

         Preparaty przyspieszające kompostowanie.

         Tempo przebiegu procesów zachodzących podczas kompostowania jest uzależnione od wilgotności, temperatury oraz dostępu powietrza w pryzmie, ponieważ wszystkie te czynniki warunkują namnażanie drobnoustrojów, których ilość w kompoście ma decydujący wpływ na rozkład i przemianę materii organicznej w mineralną. Asortyment sklepów ogrodniczych  jest coraz bogatszy w różnego rodzaju stymulatory kompostowania nazywane również starterami do kompostu. Głównymi komponentami tych preparatów są pożyteczne bakterie i grzyby wyspecjalizowane w rozkładzie materii. Większość tego typu preparatów jest dostępna w postaci sypkiej z możliwością rozpuszczenia w odpowiedniej ilości wody. Jedno opakowanie w zależności od producenta zapewnia wydajność na 200l do 400l kompostu. Ceny produktów wahają się od kilku do dwudziestu kilku złotych.

Dr inż. Anna Ewa Michowska

PZD Okręg w Lublinie

Jakie rośliny mogą uczulać zimą?

Niestety nawet zimą alergicy nie mogą spać spokojnie. Oprócz trującego smogu, dla osób o obniżonej odporności szkodliwe mogą być także skutki pylenia niektórych roślin. Które gatunki drzew i krzewów mogą zagrażać alergikom w okresie zimy?

 Zanim wybierzemy i posadzimy rośliny na działce warto zwrócić uwagę na to, które z nich mogą powodować uczulenia – szczególnie, jeśli my sami lub osoby z naszego najbliższego otoczenia są uczulone na pyłki roślin. Coraz częściej padamy ofiarami różnego rodzaju alergii, które mogą okazać się niebezpieczne dla zdrowia, niebezpieczny jest także w ostatnim czasie wszechobecny smog. Osoby zmagające się z różnego rodzaju uczuleniami muszą niestety uważać także na niektóre rośliny, które pyląc powodują reakcje alergiczne – są aktywne głównie w miesiącach wiosennych i letnich. Jednak trzeba pamiętać, że również zimą osoby o obniżonej odporności mogą być narażone na skutki pylenia  roślin.

Zimowe pylenie drzew i krzewów – na które gatunki trzeba uważać?

W okresie od stycznia do końca marca, pylą głównie niektóre drzewa i krzewy. Najwcześniej, bo już w styczniu w powietrzu mogą pojawić się pyłki leszczyny oraz olchy, a najsilniejsze natężenie pylenia tych drzew przypada na okres od lutego do połowy marca. W połowie lutego pylenie rozpoczyna wierzba i najsilniejsze jego natężenie występuje od połowy marca i w kwietniu. Z początkiem marca pylenie rozpoczyna brzoza, dwa tygodnie później grab i topola, które na szczęście zimą pylą ze słabym lub średnim (koniec marca) natężeniem. Na brzozę najbardziej należy uważać w drugiej połowie marca i w kwietniu.

Co warto wiedzieć o uczuleniach?

Uczulenie powstaje najczęściej między 8 a 40 rokiem życia, bardzo rzadko rozpoznaje się je we wczesnym dzieciństwie i po 40 roku życia. Bardziej narażeni na rozwój uczulenia są mężczyźni. Badania wskazują, że co roku zwiększa się ilość osób wrażliwych na pyłki roślin, a warunki cywilizacyjne (np. zanieczyszczenie środowiska, smog) niestety wpływają na większą częstotliwość występowania alergii wśród ludności miejskiej.

Najcięższym okresem dla alergików w Polsce jest okres od maja do sierpnia, ponieważ w tym okresie stężenie pyłków roślin w powietrzu jest najwyższe. Na terenie naszego kraju znanych jest ponad 20 rodzajów roślin, których pyłki mają silne właściwości uczulające. Drzewa i krzewy pylą od stycznia do maja. Trawy, zboża oraz kwiaty od maja do lipca natomiast chwasty i późne trawy od lipca do października.

Maciej Aleksandrowicz

gł. specjalista  ds. ogrodniczych

OZ Mazowiecki PZD